Nierówna walka o wagę

N

Kiedy byłam dzieckiem i później nastolatką, byłam bardzo szczupła, wręcz chuda. Jadłam na potęgę, a w szkole i tak wzywano mamę, aby sprawdzić czy czasem nie chodzę głodna. Sytuacja ta jednak zmieniła się diametralnie, kiedy miałam 23 lata. Moje kształty zrobiły się zdecydowanie bardziej kobiece, a liczba kilogramów przyrosła dość szybko. Wtedy nie bardzo umiano znaleźć przyczynę, ale ponieważ nadal daleko mi było do nadwagi, a czułam się kobieco, nie szukałam tej przyczyny zbyt intensywnie.

Dziś wiem, że mam niedoczynność tarczycy, wywołaną Hashimoto oraz całkiem poważną insulinooporność. To powoduje, że zrzucanie wagi jest dla mnie dużym wyzwaniem, natomiast przybieram na wadze nawet wtedy, kiedy jem jak większość znanych mi ludzi. Jeśli dodatkowo pofolguję sobie i zacznę jeść słodycze lub produkty na białej mące (ach, bułeczki!), waga startuje w kosmos.

Pod koniec zeszłego roku odpuściłam sobie dbanie o właściwą dietę. Rozstanie z partnerem, nadchodzące Święta, czarne myśli, szarość za oknem, zmęczenie. Pociechę odnajdywałam w słodyczach – może nawet nie w ogromnych ich ilościach, ale jednak podjadałam dość często. W dwa miesiące przytyłam ponad 4 kg. I wtedy uznałam, że czas na wsparcie z zewnątrz. Nie tylko dlatego, że potrzebuję kogoś, kto pomoże mi systematycznie i mądrze zadbać o dietę i efektywnie schudnąć. Ale także dlatego, że zaczęłam myśleć o ciąży. Niestety wysoki poziom insuliny – a to najważniejsza z konsekwencji insulinooporności – źle wpływa na jajniki. Jak?

Otóż pod wpływem zbyt wysokich stężeń insuliny, jajniki zaczynają produkować więcej androgenów, które mogą wpływać na zaburzenia owulacji i miesiączkowania. Może to także doprowadzić do powstania zespołu policystycznych jajników.

W taki oto sposób trafiłam do dietetyczki, która po półtoragodzinnym wywiadzie oraz zapoznaniu sie z tym co lubię a czego nie lubię jeść, przygotowała dla mnie spersonalizowaną dietę. Szukając specjalisty, wybrałam dietetyczkę, która pracuje w klinice płodności (swoją drogą dużo bardziej podoba mi się stwierdzenie: klinika płodności, niż klinika leczenia niepłodności), czyli specjalizuje się w żywieniowym wsparciu kobiet starających się o dziecko i później będących w ciąży. W ten sposób dietetyczka stała się drugim – po ginekologu – specjalistą, z którym podzieliłam się swoimi planami, związanymi z samodzielnym zajściem w ciążę.

A na koniec konkrety. Ile kosztuje takie dietetyczne wsparcie?

  • pierwsza wizyta z szerokim wywiadem: 150 zł
  • pakiet: 2-tygodniowy jadłospis oraz dwie wizyty kontrolne: 300 zł

Na pociechę powiem, że podczas diety spadają koszty, jakie się ponosi na jedzenie (bo nie jesz na mieście oraz jesz mniej). Nie marnuje się jedzenia (bo nic nie wyrzucasz, zakupy są zaplanowane dokładnie pod jadłospis).

About the author

mama_sama

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?

Add comment

By mama_sama

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

Meta

About Author

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?