Badanie drożnosci jajowodów

B

To ostatnie badanie, jakie klinika zasugerowała mi przed podjęciem konkretnych starań o dziecko. Nie dlatego, że coś nam obecnie sugeruje, że jajowody mam niedrożne, ale dlatego że gdyby tak było, inseminacja nie miałaby szansy się udać. Szkoda wówczas marnować czas, wysiłek i pieniądze na tę metodę.

Jest też drugi powód – samo badanie powoduje, że łatwiej jest przez kilka cykli zajść w ciążę, bo może delikatnie udrożnić jajowody. Pary, które się starają o dziecko i są już pod opieką lekarza, po badaniu często dostają przykazanie starania się naturalnie i w tę ciążę częściej przez 3-4 cykle zachodzą.

Oczywiście pierwsze co zrobiłam, to usiadłam do wujka google, żeby się o tym badaniu jak najwięcej dowiedzieć. I zamarłam. Relacje były dość dramatyczne: że boli, że to szkodliwe dla zdrowia, że niebezpieczne, że w tym samym cyklu nie można się starać bo promienie rentgenowskie, że kontrast uczula i szkodzi zdrowiu, że jak lekarz nie potrafi tego dobrze zrobić to może i macicę przebić. Ale przede wszystkim: że boli jak cholera, jest to badanie traumatyzujące i najlepiej robić je w krótkiej narkozie. Cudownie.

Zaskoczyło mnie, że moja lekarka tak lekko do tego badania podeszła. Zawsze mnie bardzo szczegółowo o wszystkim informuje, uprzedza, daje komfort wiedzy i możliwość przygotowania się. A tu nic. Zaczęłam więc drążyć. Okazało się, że badanie można przeprowadzić dużo mniej inwazyjnie, nie z pomocą rentgena ale USG, profesjonalnie nazywa się to metodą histerosalpinosonografii kontrastowej (HyCoSy). Polega na podaniu kontrastu poprzez cewnik do jamy macicy i dalej obserwowanie jak przechodzi przez jajowody, obserwacji tej dokonuje się za pomocą USG. Trwa to ok 20 minut. Poziom bólu porównywany jest do ciężkiej miesiączki. Nie ma konieczności narkozy, można dla większego komfortu wziąć środki przeciwbólowe i rozkurczowe.

Tyle teoria. A praktyka?

Praktyka zaskoczyła mnie pozytywnie. Tak naprawdę najbardziej nieprzyjemne było zakładanie wziernika i przygotowanie szyjki macicy. Potem czułam tylko lekkie rozpieranie i ból podbrzusza, faktycznie kojarzący się z miesiączką. Położne i lekarka były jednak zaskoczone tym, jak dobrze zniosłam badanie, być może więc nie każda kobieta tak lekko je przechodzi. Uznały że mam wysoki próg bólu. Jednocześnie zauważyły, że budowa predystynuje mnie do rodzenia. Potraktuję to jako dobry znak 🙂

Badanie wyszło bardzo dobrze. Położne cmokały z zadowoleniem. A ja szykuję się organizacyjnie i mentalnie na pierwszą inseminację. Owulacja bowiem tuż tuż.

Na koniec jak zawsze konkrety:

  • Badanie drożności jajowodów kosztuje ok 750 zł
  • Przed badaniem trzeba zrobić posiew z kanału szyjki macicy oraz wymaz w kierunku chlamydii – oba te badania to koszt ok 300 zł
  • Potrzebna jest także aktualna cytologia (max 12 m-cy)
  • Badanie robi się po miesiączce, przed owulacją, czyli mniej więcej 8-12 dzień cyklu

About the author

mama_sama

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?

Add comment

By mama_sama

Ostatnie wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

Meta

About Author

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?