CategorySamodzielna ciąża

Cięciwa

Myślałam, że pęknę. Naprawdę. Codziennie wstawałam wiedząc, że zaprzęgam się do niekończącej się liczby zadań, spotkań i tematów do przekazania. Ból ramienia i barku się nasilił, uniemożliwiał normalne funkcjonowanie, nie pozwalał spać, wyłączył sprawność jednej ręki. Bóle głowy towarzyszyły mi codziennie. A przecież – nie zapominajmy – ciaża też dokłada swoje obciążenia i niemoce. I...

Spokój

Lubię czuć się wyjątkowa, naprawdę. Ale fakt, że moje „anomalie somatyczne” jak to określono w wynikach badań, wpłynęły na wyniki badań genetycznych dziecka, co zdarza się może raz czy dwa na kilkadziesiąt tysięcy przypadków, to już wcale nie takie fajne. Dwa tygodnie stresu, lęku, smutku, bezsilności i nachalnie pchających się do głowy czarnych scenariuszy. Rozmowy z genetykiem...

Przeklęty chromosom

Na telefonie wyświetliła się moja lekarka prowadząca. Siedziałam przy kompie, dopinając różne zawodowe tematy, ale odebrałam. Nie pamiętam co dokładnie mówiła, ale było coś o niepokojących wynikach testów genetycznych, coś o chromosomie 12, jakimś długim ramieniu…delecji…pogubiłam się… ale padło na koniec zrozumiałe pytanie: czy przyjedziesz na powtórny test? 15 minut później...

Weteranka

Czytałam ostatnio reportaż o żołnierzach, wracających z Afganistanu. I przyszło do mnie niespodziewanie porównanie, że ja sama obecnie czuję się trochę jak weteranka prywatnej wojny. Oczywiście znam proporcje i nigdy nie porównam tego, co przeżyłam, z doświadczeniem Afganistanu. Jednak – jest w tym wojennym porównaniu jakaś analogia. Jestem wyczerpana psychicznie. Takim wyczerpaniem...

napięcie

Zabrakło mi słów na blogu. Tak jakbym zawiesiła się, chyba w oczekiwaniu. A przecież tyle się dzieje – mimo, że właśnie czekam – na badania genetyczne. Jutro będę wykonywać test SANCO z krwi, potem oczekiwanie na wyniki, a w kolejnym tygodniu kluczowe USG (tak zwane genetyczne). To dwa najważniejsze badania, które pozwolą stwierdzić, czy płód rozwija się prawidłowo i nie ma poważnych...

Magia i przyziemność

Trzeba przyznać, że moment kiedy na usg po raz pierwszy można zobaczyć bijące serduszko, to totalna magia. Do badań usg już bardzo przywykłam, nie zliczę ile ich wykonałam przy okazji stymulacji, inseminacji i in vitro. Nawet trochę umiałam je już sama czytać. Aż tu nagle obraz na ekranie się zmienił. Najpierw było widać taką jakby obrączkę – jak ufo szybujące przez macicę, a przy kolejnym...

Kreseczka

Oczywiście, że nie wytrzymałam i poczynając od 3 dni przed datą testu ciążowego z krwi, codziennie rano robiłam domowe testy ciążowe. Podejrzewam, że robi tak niemal każda kobieta, która przechodzi procedurę in vitro. Skończyło się to jednak tym, że stałam przy oknie w słońcu, wgapiając się z napięciem w kawałek obsikanego plastiku, i zastanawiałam czy ten cień cienia kreski to faktycznie coś...

Kropeczka

„Na jaką muzykę miałabyś ochotę?” – zapytała mnie lekarka, kiedy szykowałyśmy się do zabiegu transferu. Wybrałam delikatną, jazzową, z wyraźnie zarysowaną ścieżką melodyczną fortepianu. Cieszyłam się, że to moja lekarka dokonywała zabiegu, jesteśmy już ze sobą zżyte, poza tym mam przeczucie, że ma szczęśliwą rękę. Sam zabieg transferu, czyli umieszczenia w macicy wyhodowanego...

Filmy o macierzyństwie (część 1)

Nie ma co ukrywać, w drugiej fazie stymulacji hormonalnej moje samopoczucie i nastrój zaliczyły spory spadek. Zwłaszcza nastrój. Bez dramatów i tragedii, ale jednak było ciężej, depresyjnie. Dlatego po pracy moje życie zawęziło się do kanapy z Netflixem, kocem i ciepłym kakao. Pomyślałam, że poszukam filmów, które mówią o macierzyństwie. Jednak nawet wysokie stężenie hormonów nie mogłoby mnie...

Ostatnie wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

Meta

About Author

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?