PRezentowe wzruszenia

P

Kocyk, którego używała trójka dzieci mojej przyjaciółki. Wydziergany kilka lat temu przez jej mamę. Czy może być prezent bardziej od serca? Mam ochotę dziś spać z nim pod poduszką. Wiem też, że będzie grzał nie tylko córeczkę, ale także mnie – ilekroć na niego spojrzę.

Sweterek dobrej wróżby, zrobiony na drutach przez przyjaciółkę mojej mamy, która bardzo przeżywała moją historię samodzielnego macierzyństwa, która pomogła mi też wymiernie w początkowym okresie, kiedy potrzebowałam zaprzyjaźnionego lekarza. Sweterek ma nierówności, krzywizny i niedoskonałości, ale jest piękny od piękna intencji.

Zestaw do spania dla starszego niemowlaka. Niby nic niezwykłego, gdyby nie to, że kupiony przez mamę mojej przyjaciółki, kobietę która nigdy nie widziała mnie na oczy. Ale słyszała moją historię i chciała mi coś od siebie przekazać. Niesamowite.

Dwójka przyjaciół moich rodziców, którzy towarzyszą mi od urodzenia. Na codzień mieszkają w innym mieście, ale wczoraj zawitali na kawę i śniadanie, wnosząc do mojego domu ciepło, wsparcie i… ich dumę i podziw dla mnie. Dla moich wyborów, dla mojej wytrwałości. Opowiadają o mnie innym, by pokazać że tak też można spełniać marzenia. Dużo się przytulaliśmy.

Siostra, która czyta o kangurowaniu, bo w razie cesarskiego cięcia (ryzyko rośnie…) i ew. komplikacji, przejmie córeczkę do utulenia w szpitalu. Szykuje się też do opieki nade mną w połogu i nauki opieki nad noworodkiem.

Mama, która w mojej kuchni gotuje zupę ogórkową, bo smak na nią chodził za mną od tygodnia, a ja leżałam w łóżku.

Przyszły szwagier, który ze spokojem i cierpliwością skręca wszystkie nowe meble.

Codzienne wiadomości na What’s Appie, Messengerze – z tymi, którzy fizycznie są dalej.

Dziewczyny, które przyjechały mi zrobić zdjęcia, bo nie wiadomo było czy ze względów zdrowotnych skorzystam z zaplanowanej profesjonalnej sesji ciążowej. Wkładają w to serce, umiejętności, czas i siebie – uwielbiam teraz oglądać te zdjęcia.

Przyjaciółka, która wpada wesprzeć mimo że sama ma bardzo trudną sytuację w domu, a logistycznie jej dzień napięty jest do granic możliwości. Przy okazji przywozi sos pomidorowy, zrobiony z pomidorów z ogródka jej rodziców. I pastę rybną. Bo tak „przy okazji” machnęła przed wyjściem, między pracą, opieką nad dzieckiem, zakupami i opieką nad teściową.

„Możesz na mnie liczyć”. Jedno z najbardziej cennych zdań, jakie teraz mogę usłyszeć.

DZIĘKUJĘ.

About the author

mama_sama

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?

Add comment

Ostatnie wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

Meta

About Author

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?