CategorySamodzielna ciąża

Poród

To miała być moja ostatnia noc w domu, kolejną miałam już spędzić w szpitalu, a kolejnego dnia z samego rana miałam zaplanowaną cesarkę. Pomijając to, że dwa dni wcześniej załamał się pode mną stelaż łóżka (serio serio), byłam w miarę gotowa. Jakieś drobiazgi do torby szpitalnej trzeba było jeszcze dopakować. I trochę mieszkanie ogarnąć, bo pod moją nieobecność dobre dusze opiekować się miały...

Finiszujemy

Ostatnia prosta, mamy skończone 37 tygodni, a termin cesarskiego cięcia został potwierdzony. Ze względu na przeróżne dolegliwości i klasyfikację ciąży jako wysokiego ryzyka, mam co tydzień badania i konsultacje w szpitalu. Poza konieczną kontrolą stanu zdrowia nas obu, pozwala mi to także oswoić nieco szpital, przyzwyczaić się do swojej obecności tam, urealnić wyobrażenia. Choć tak naprawdę...

35

Właśnie zakończył się 35 tydzień mojej ciąży. To kolejna „magiczna” data, bo mogę już spodziewać się, że nawet gdybym teraz urodziła, córka nie będzie potrzebowała wsparcia respiratora, inkubatora etc. Byłaby nadal wcześniakiem, ale raczej bez powikłań zdrowotnych, zdolna do samodzielnego oddychania, utrzymywania ciepłoty ciała, samodzielnego (na miarę noworodka) funkcjonowania. Uff...

Na oucie

Czuję coraz częściej, że wypadłam już z rytmu życia wokół. Że świat mnie trochę omija w swoim pędzie, w swoich sprawach, swoich ekscytacjach, rozrywkach, celach i projektach. Że mój tryb życia kompletnie się zmienił. Że żyję teraz mocno inaczej od ludzi, którymi się otaczałam i otaczam. Czuję się trochę jak piłka na oucie. Pierwszy raz mocno to poczułam latem i wczesną jesienią. Większość moich...

PRezentowe wzruszenia

Kocyk, którego używała trójka dzieci mojej przyjaciółki. Wydziergany kilka lat temu przez jej mamę. Czy może być prezent bardziej od serca? Mam ochotę dziś spać z nim pod poduszką. Wiem też, że będzie grzał nie tylko córeczkę, ale także mnie – ilekroć na niego spojrzę. Sweterek dobrej wróżby, zrobiony na drutach przez przyjaciółkę mojej mamy, która bardzo przeżywała moją historię...

Miej wyjebane…

…a będzie Ci dane? Bardzo nie lubię tego powiedzenia, bo chcę wierzyć że za zaangażowaniem, wysiłkiem, odważnym opowiedzeniem się za swoimi pragnieniami, idzie ich spełnienie. A nie za wdupiemaniem. A najbardziej nie lubię tego stwierdzenia w kontekście damsko-męskim. No ale ja nie o tym… ja bardziej o tym, na co warto mieć wyjebane, albo przynajmniej warto się tego trochę nauczyć. Ja...

Był plan, nie ma planu

Jak to szło? Chcesz rozśmieszyć Pana Boga – powiedz mu o swoich planach? Hahaha, bardzo śmieszne. No bardzo bardzo. Wspomniałam dopiero co, że stworzyłam sobie przyjemny plan, kilka wydarzeń na które będę czekać i które są moimi latarniami i źródłem przyjemności na III trymestr. Krótki wypad nad morze, szkoła rodzenia, sesja zdjęciowa, baby shower, kurs ruchu i oddechu w porodzie…...

27

Na początku ciąży czekałam na każdy nowy tydzień z niecierpliwością, żeby móc poczytać co nowego wykształciło się u dziecka, jak teraz wygląda, czego się nauczyło. Także żeby dowiedzieć się, czy moje samopoczucie i rozmaite dolegliwości, mieszczą się w granicach normy. Teraz, kiedy aplikacja w telefonie przypomina mi że zaczął się kolejny tydzień, tylko zaskakuje mnie to, jak ten czas szybko leci...

Wdech i wydech

Hormony ciążowe w natarciu, mój całkiem biegły w rozpoznawaniu swoich nastrojów i stanów wewnętrznych organizm, zaczyna się gubić i łapać zadyszkę. Głowa nie nadąża. Czucie momentami rozkłada na łopatki. Wdech-wydech. „Żyj tutaj – dawaj sobie radę z tym co obecnie, nie z tym czego nie ma”. Co jednak robić, kiedy to co jest teraz jest momentami tak rozedrgane, niestabilne, tyle w...

Profesjonalna wioska

Jest takie powiedzenie, że do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska. Bardzo się z tym zgadzam. Możliwość liczenia na pomoc ludzi wokół, dzielenia z nimi części obowiązków i radości, otaczania dziecka od samego początku różnymi ludźmi i ich światami – wydaje mi się to bezcenne dla każdego, ale dla samodzielnego rodzica zwłaszcza. Na ogół mówi się o tej wiosce w kontekście rodziny...

Ostatnie wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

Meta

About Author

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?