Może boleć

M

Położna oglądała rano moje żyły na rękach i cmokała z niezadowoleniem. „Nie ma gdzie się wbić, wszystko tak pokłute, przykro mi ale może boleć”. To prawda, starania o dziecko to miesiąc w miesiąc badania, monitoring cyklu, a potem sprawdzanie czy się udało. Otóż – tym razem znów się nie udało.

To ogromna lekcja cierpliwości i akceptacji tego, co do mnie przychodzi. Zrobiłam co mogłam – reszta w rękach Natury. Łatwo się to pisze, trudniej zastosować w praktyce. Hormony też nie pomagają, przecież zaraz okres, więc burza w środku dość konkretna.

Trudno jest być z tym samemu. Można popłakać w wannie, zjeść naleśnika z nutellą, popatrzeć na śnieżycę za oknem, trzymając kubek herbaty z cytryną w rękach. Można na przekór poszukać wdzięczności: za to że mogę próbować, za to że jestem zdrowa, za to że to „tylko” kwestia czasu, za ciepły i spokojny dom, za wspierających ludzi. Można…

To, czego nie można, to wtulić się w ukochane męskie ramiona. Ramiona osoby, która stara się wraz z Wami, podobnie przeżywa nadzieję i jej utratę, cyklicznie, miesiąc w miesiąc. Brak tej osoby czasem boli jak – nomen omen – chuj.

About the author

mama_sama

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?

Add comment

By mama_sama

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

Meta

About Author

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?