Koronawirus a inseminacja

K

Nie ma co ukrywać, koronawirus nie tylko całkowicie przeorganizował życie nas wszystkich, ale także zaburzył mocno wszelkie plany, związane ze staraniem się o dziecko. W moim przypadku – planowanego samodzielnego macierzyństwa – wirus zaburzył cały proces, który docelowo miał mnie doprowadzić do pierwszej inseminacji w kwietniu. Moja klinika, tak jak i pozostałe kliniki w moim mieście, ograniczyła działanie tylko do osób, które już były w procesie stymulacji czy in-vitro. Nie są obecnie przyjmowane zapisy na jakiekolwiek nowe wizyty, badania, zabiegi etc. Ile to potrwa? Nikt nie potrafi przewidzieć.

Kolejne kroki miały wyglądać następująco: najpierw posiewy, które zakwalifikują mnie do badania drożności jajowodów. Następnie w kilkudniowym okienku, między zakończeniem miesiączki a 12 dniem cyklu, wspomniane badanie drożności. Jeśli wszystko byłoby ok, to w okolicach 14 dnia cyklu (w czasie owulacji), nastąpiłaby pierwsza inseminacja. Cały proces wymaga dodatkowo jeszcze koordynacji terminu wysyłki przesyłki z banku dawców nasienia z Danii, a jak się domyślacie nie jest to przesyłka, którą można przechowywać tygodniami w lodówce 😉

Pandemia koronawirusa zaburzyła każdy z tych etapów. Posiewy zdecydowałam się mimo wszystko wykonać, mierząc się ze zwiększonym zagrożeniem zarażeniem, ale zrobiłam to w małej przychodni do której mogłam dojść pieszo (bez korzystania z komunikacji miejskiej czy ubera). Pierwszy etap więc za mną. Trudno jednak przewidzieć, czy moja klinika będzie otwarta, w momencie kiedy przypadnie kilkudniowe okienko na badanie drożności jajowodów. Bez tego badania nie ma sensu przystępować do inseminacji, bo jeśli jajowody nie są drożne, procedura nie ma szans się udać. Samo badanie też warto wykonac w odpowiednim czasie, jako że powoduje, że przez kolejne 3 cykle dużo łatwiej zajść w ciążę, jajowody są po nim jak autostrady 😉 Konieczne jest więc zsynchronizowanie tego badania z wysyłką z banku i owulacją. Na koniec – jak wisienka na torcie – pozostaje właśnie kwestia banku dawców. W tej chwili deklarują, że wysyłki przeprowadzają normalnie, ale czy można być pewnym. że tak będzie nadal? Jak planują przesłać nasienie z Danii, jeśli zamknięty jest ruch lotniczy z Polską? Czy możliwy jest transport promem? Do sprawdzenia.

Nie jest mi łatwo przyjąć tę sytuację, zaakceptować, nie stresować się nią. Kiedy już doszłam do tej decyzji, kiedy się odważyłam, kiedy zaplanowałam, zaczęłam działać, nagle usłyszeć od życia: stop. Ale z drugiej strony, to takie „małe stop”, bo mam nadzieję to kwestia miesiąca, maksymalnie dwóch. Nie mam też na razie podstaw sądzić, że zajść w ciążę będzie mi trudno. Wyobrażam więc sobie co przeżywają pary, które np. czekają na kolejną procedurę in vitro, kiedy po kolejnych staraniach, nadziejach, konieczności czekania, zbierania środków finansowych, nagle znów muszą czekać. To musi być jeszcze trudniejsze. Choć z drugiej strony – są w tym razem. Ja ze swoją sytuacją muszę sobie radzić w pojedynkę.

Akceptacja, spokój, dbanie o siebie, szukanie pozytywów. To moja recepta na poradzenie sobie w tym niełatwym czasie. Trzymajcie kciuki.

About the author

mama_sama

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?

Add comment

By mama_sama

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

Meta

About Author

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy zaczęłam rozważać samodzielne macierzyństwo. Nie dlatego, że zawsze tak chciałam, czy tak to sobie zaplanowałam. Niestety nie na wszystko w naszym życiu mamy wpływ.

Decyzja o samodzielnym sprowadzeniu na świat dziecka nie jest łatwa na wielu płaszczyznach: emocjonalnej, prawnej, medycznej, finansowej, a w końcu także jej odbioru społecznego. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować?